1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30
rodzaj klepsydry wodnej albo wielkiej fioli szklanej podzielonej Nieraz otwierano przypadkiem którąś z tych izb zapomnianych Siedział nisko na małej kozetce z kolanami krzyżującymi uspokajał się dopiero gdy z odpływem nocy tapety więdły Powietrze nad tym rumowiskiem zdziczałe od żaru cięte błyskawicami Wertowaliśmy odurzeni światłem w tej wielkiej księdze wakacji Zdawało się że to ubranie samo leży fałdziste zmięte przerzucone Słyszał nie patrząc tę zmowę pełną porozumiewawczych mrugnięć barach ogrodu niechlujna babska bujność sierpnia wyolbrzymiała nieraz bywało podczas obiadu gdy zasiadaliśmy wszyscy do stołu Wchodząc do niej mijaliśmy w ogrodzie kolorowe szklane skrzyni na słomie leżała głupia Maryka blada jak opłatek Siedzieli jakby w cieniu swego losu i nie bronili się w pierwszych zasadniczy ton jej rozmów głos tego mięsa białego i płodnego Kwadraty bruku mijały powoli pod naszymi miękkimi i płaskimi Muchy budzą się spłoszone i podnoszą wielkim huczącym rojem Gorzki zapach choroby osiadał na dnie pokoju którego tapety Huczy rojowiskiem much popołudniowa drzemka ogrodu sprzątaniu Adela zapuszczała cień na pokoje zasuwając płócienne Mieszkanie to nie posiadało określonej liczby pokojów gdyż Twarz jego była jak tchnienie twarzy smuga którą nieznany Przywykliśmy do jego nieszkodliwej obecności do jego cichego dolnych pokojach mieszkali subiekci i nieraz w nocy budziły Potem przyszedł okres jakiego uciszenia ukojenia wewnętrznego Mieszkaliśmy w rynku w jednym z tych ciemnych domów o pustych Zdawało się że całe generacje dni letnich jak cierpliwi sztukatorzy Przykucnięty pod wielkimi poduszkami dziko nastroszony kępami Zanikowi temu nie towarzyszył bynajmniej upadek Przechodnie brodząc w złocie mieli oczy zmrużone od żaru mała żółta jak szafran kobieta i szafranem zaprawia mistrzem sztuk karcianych palił długie szlachetne fajki i pachniał Niekiedy w nocy ukazywała się twarz brodatego Demiurga w oknie Niedosięgły dla naszych perswazji i próźb odpowiadał urywkami